Zazwyczaj kończę w tym samym miejscu,
w którym zaczynam.
Tutaj się wznieca i tutaj gaśnie.
Zazwyczaj
otwieram oczy,
chwilę błyska i zamykam.
Wszystko tu szepcze,
ja nikogo w sumie nie lubię.
Jestem smutny, jestem zły.
Od rana w łóżku nie chcę wyjść.
Przegrałem wszystko, a chciałem być kimś.
Byłem pustym ciałem, jestem pusty duch.
Pusty duch.
Zazwyczaj kończę w tym samym łóżku,
w którym zacząłem tę drogę.
Tutaj to wschodzi i tutaj zachodzi.
Dzisiaj wstanę,
zjem śniadanie.
Wyjdę wcześniej,
zrobię pranie.
Zadzwonię do Kuby,
odpiszę mamie.
Naprawdę to zrobię.
Jestem smutny, jestem zły.
Od rana w łóżku nie chcę wyjść.
Przegrałem wszystko, a chciałem być kimś.
Byłem pustym ciałem, jestem smutny.
Jestem zły,
od rana w łóżku nie chcę wyjść.
Przegrałem wszystko, a chciałem być kimś.
Byłem pustym ciałem, jestem pusty duch.
Pusty duch.