Wystawiam rachunek dla tych co nie życzą dobrze
Wystawiam rachunek dla tych co mi życzą źle
Rachunek o treści niechaj żyje wam się dobrze
Tak i wystawiam rachunek bo chcę by było okej
Tak i wystawiam rachunek
Chunek,
chuje,
ej,
dlaczego nikt nie rozumie jak czuję
Tak wiele spojrzeń skierowanych dla mnie,
lecz każdy zaślepy by widzieć mą duszę
Nienawidzę ludzi których widzę z lotu ptaka
Prawdziwa pogarda dla tak fałszywego świata
A tak biegnę dalej no bo dumna ze mnie mama,
tata
A tak i robię jeszcze to dla brata, brata, brata
A i robię to dla siebie dla was, a masz, ała
Dlaczego mnie wszystko boli?
Huh
Nie czuję już presji no bo nie czuję kontroli
Wszędzie słyszę rozwierdoli
Huh
Jestem za to wdzięczny bo mogę sobie pozwolić Dobra,
ej,
huh
Zdjęje muzyką bo muzyka to ja Kiedyś myślałem że ona mam muzą
Te stare rany kochają się go iż by po tej powrócić byle nie na długo
Zgniły mało lat co czuję za dużo A
może to każdy powinien czuć bardziej
Bole mnie głowa,
daje się duszą i oddaje tu bo mój samy charakter
Hmm
Czyli tak jak zawsze, huh
Czyli tak jak zawsze no bo od początku jestem na poważnie
Decybere płyną w górę kraulem ale ci co po nich to jest czego pragnę
Bembęgi bęgną od ramsów na starość jestem tego pewny ale to nie ważne
Świat jest za duży sam na mnie tonę w myślach kiedy lecę w wanny
Kiedyś wiem że i tak gdzieś przypadna ale do tego czasu ja
Chciałbym czuć się wolny jak jebana nomada jak panam
Nasz czas powolnić świata panorama nie sama zgubić się błądzić
Po życiu zmążyć
Chciałbym czuć się
z tobą przeżyć się na nowo
Każdemu daję słowo trzymam szansę w dłoni na pewno nie poniż
Przez pomyłkę puszczę to ją będę gonić
nie odpuszczę palec mam na spójście
Bo celuję wyżej a nie w byle puszkę takie wersje zgrabne no i seksy
Żeby fanki se robiły pamięciówkę żadnej kwestii nie ma innej wersji
Bez koneksji by nie było lepszych jeden jedyny nie ten następny
Dawasz grube bile jebać ile reszty grube deale odmawiasz na chwilę
Chcę na odrobinę poczuć się bezsenny całą winę spłacić mamy w ile
Nikogo nie minę gdy bliżej sukcesji wciąż pamiętam miałem miano Beksy
Teraz ciężko mi uronić jak jest łezki
nadal w mojej głowie trzymam mętlik
Bo bez niego jakoś ciężej pisać teksty