Melodii jest cloudy i lifetna
Ambient nie w ozysie, audi nie w ozysie
Autem pokaż całą siebie, pokaż wyobraźnię
Obróć swoją dupą, potem swoją pasję
Jestem pogubiony niewyobrażalnie
Piszę o tym aż długą piłkę spadnie,
latają demony
W sensie w mojej klatce jestem porobiony,
głównie życiem fajnie
Nie wiem w ogóle co czuję,
no bo to co czuję nie ma tego już
Przeczytałbym cały słownik,
lecz i tak nie znajdę odpowiednich słów
Nie wiem czy czegoś żałuję,
sam się nie posprzątać i spokój okurzę
Wiem,
że tak niewiele wiem,
nie wiem ile mam wiedzy,
żeby odejść w grób
Znów łapie mnie to
Znów łapie mnie to
Melodii się zmienia,
przy tym plękna w werbach Jestem romantykiem,
ale bliżej szczerba
Zawsze kiedy dzwonię,
znowu niedostępna Ja przy mikrofonie,
typu grado
Tętna tętno,
grado tempa,
bo to prosto serca Noszę krew na rękach,
prawie jak muzyczka
Na rękach prawie jak morderca
Jestem zwykłym śmieciem, co na muzy się zna
Ale myślisz przecież, że tak dobrze mnie znasz
Pojebane wam wprowadzam za metr
W twojej głowie to jest perypet
Ja pragnę gonić marzeń, wyjebać nieznane
Robisz dobry papier, dopóki nie pękam
Muszę dalej, może trochę dalej
Żeby skończyć tylko na dawowych ścieżkach
Miasto pełne alei, miżurówy nalej
Tak dopiero kiedy skończy się mamęka
Đang Cập Nhật
Đang Cập Nhật
Đang Cập Nhật
Đang Cập Nhật