Zabląkana w tłum,
zaplątana w czas
Bez chwilę patrzysz na mnie myśląc,
że mnie chyba zna
Pośrodku miasta,
ty i ja,
sekundę to
nie dłużej trwa
Odwracasz twarz
i bez pamięci biegniesz w mrok
Zatrzymaj się,
zatrzymaj się,
na krótką chwilę,
tylko tyle,
tylko tyle przecież chcę
Nie aż tak wiele mamy szans,
nie aż tak cenny jest twój czas
Daj mi chociaż jedną chwilę,
bym powtórzył jeszcze raz
Zatrzymaj się,
zatrzymaj się,
im się niepokój twój zagna nie wiadomo gdzie
Nim będzie już za późno,
by zawrócić wstercz,
czy po miłość,
czy po inną ludzką rzecz
Zatrzymaj się,
bo ja to znam,
przed sobą sami uciekamy,
z dnia na dzień jest trudniej nam
Bych dzisiaj wiem już czego chcę,
ten jeden raz wysłuchaj mnie,
zastanów się,
zatrzymaj się,
hej hej
A może będzie dane nam pod powierzchnią smut,
serc ich od dawna,
zabubionych wspólnie odnanych snów
Rozpęconego nurku lat,
by grozić w miarę trwały świat,
nie śmiesząc się na wszystko,
więc zapinam cię
Zatrzymaj się,
zatrzymaj się,
na krótką chwilę,
która wszystko zmieni,
albo nic
I nie mów,
że masz inny plan,
i nie mów,
że nie pragniesz zmian,
bo nigdy nie jest aż tak dobrze,
nigdy nie jest aż tak źle
Zatrzymaj się,
zatrzymaj się,
nim się niepokój twój zagna nie wiadomo gdzie
Nim będzie już za późno,
by zawrócić wstecz,
czy po miłość,
czy po inną ludzką rzecz
Zatrzymaj się,
bo ja to znam,
przed sobą sami uciekamy,
z dnia na dzień jest trudniej nam
Lecz dzisiaj wiem już czego chcę,
ten jeden raz wysłuchaj mnie,
zastanów się,
zatrzymaj się,
zatrzymaj się
Đang Cập Nhật
Đang Cập Nhật