A teraz zapraszamy na nasz firmowy mini koncert życzę.
Tak jest.
Drodzy Państwo,
dzisiaj na początek piosenka dla miłośników zeszłorocznego lata.
A miłośnik zeszłorocznego lata wygląda tak.
Drodzy Państwo,
a teraz coś dla miłośników ludowych piosenek.
Będzie ludowa piosenka z tym,
że ho,
ho,
ho,
ho,
chińska.
Wykluczone.
A teraz coś dla miłośników posiadaczy
wady wzroku zwanej w skrócie Zezzy.
A Zezza posiada nasz szanowany i lubiony wózeń.
Przez wszystkich zostań.
A ty co się śmiejesz, co?
A ty co tak się rozglądasz?
Ładne oczy masz.
Masz takie oczy niebieskie.
A jedno o drugim nic nie wie.
A teraz coś dla miłośników w inżynierii genetycznej.
O, to pieśń ta wygląda tak.
Wszystko się może zdarzyć.
Tam na polu stoi krowa.
A
teraz coś dla miłośników jogi.
Piosenka pod tytułem Dziewczyna jogina.
A Dziewczyna jogina.
Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie.
I tylko nie jogi.
A nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie.
I tylko nie jogi wygląda tak.
Dziewczyna jogina.
Oko za oko,
ucho za ucho,
głowę za piętę,
piętę za łokieć,
łokieć za ramię,
ramię za nogę,
nogę za kolano.
A język lata,
lata jak łopata,
lata,
lata wszędzie i ten język zaraz wanie w moje ręce.
A teraz coś dla miłośników piłki nożnej.
A miłośnicy piłki nożnej wyglądają o tak.
To był mecz,
latały ławki wszędzie,
czuć było gryzący ***.
Uważaj, to nie chmury,
bo mają mundury.
Ławki lecą z miejsc,
ławki lecą z miejsc,
bo wszyscy kibice to jedna rodzina.
Nieważny jest wynik, ważna jest za***a.
A teraz wiosenka dla miłośników imprez u cioci.
A miłośnik imprez u cioci wygląda tak.
A wujek wygląda tak.
A babcia tak.
U cioci na imieninach.
Kotlety są gorące,
patulety są.
Ułaha, kotlety dwa, ułaha, rosolę.
Ułaha, kotlety dwa u cioci na imieninach.
Kolejny raz sparzyłem się rosółkiem.
Każdy się może sparzyć u cioci na imieninach.
A teraz coś, coś bardzo szczególnego.
Piosenka dla miłośników
dyskotekowych przebojów spożywczych.
A miłośnik dyskotekowych przebojów spożywczych wygląda tak,
tak,
tak.
Dobra, dobra, dobra, siada przy ruch.
Siada przy ruch.
Marna podróba, ale breja margaryna.
Wał, oregano, ale kreja, co za cena.
Marna podróba, ale breja margaryna.
Hej,
margaryna.
Margaryna to się lubi, co się jada.
To się jada, jada, bo jest z witaminą.
A natura we mnie gra, na to trucia cios.
Ser, pasmienie, to daj mi go.
Margaryna to się lubi, co się jada.
To się jada, jada, bo jest z witaminą.
A natura we mnie gra, na to trucia cios.
Ser, pasmienie, to daj mi go.
Jaja je, koko dżambo, jaja je.
A ja banana.
Jaja je, koko dżambo, jaja je.
I drugiego.
Jaja je, koko dżambo, jaja je.
Jaja je, koko dżambo, jaja je.
A pijemy soki nad Wisłą.
Pijemy soki we dwóch.
Pijemy jak smoki aż wyschło.
Pijemy soki nad Wisłą.
Jaja je, koko dżambo, jaja je.
A ja banana.
Jaja je, koko dżambo, jaja je.
A ja jaj nie bedę.
A ja jaj nie bedę.
Jadł, bo nic nie zostało.
Marna podróba, alebreja margaryna.
Wałek na moale, kreacja za cena.
Marna podróba, alebreja margaryna.
Hej,
margaryna, odej!
Đang Cập Nhật
Đang Cập Nhật