Już się wiek, nie wiem co, obozach murzył,
więc się godruj do letniej podróży.
Za rogatki, bławatki, wadyle i wieś powiedz mamie wyjeżdżam i cześć.
Weź saszetkę z babcinej komony,
dwa promienie promiennej pogody.
Te szparkami się czasem przydają jak wiesz,
a szczególnie są dobre na deszcz.
Jeszcze kilka chwil, jeszcze kilka dni, jeszcze parę spraw dzieli nas.
Jeszcze jeden dzień, jeszcze jeden sen,
już za wrogiem w domu ten czas.
Pojedziemy daleko, daleko i w zielone zagramy nad szeną.
Macierzamka zapachnie wieczorem jak sen i tak właśnie przeminie ten dzień.
A na zależnie będzie pogody,
więc pójdziemy do wiejskiej gospody,
gdzie owiaty są tanie i pewnie tak złe jak to piwo co pieni się w szkle.
Jeszcze kilka chwil, jeszcze kilka dni, jeszcze parę spraw dzieli nas.
Jeszcze jeden dzień, jeszcze jeden sen,
już za wrogiem w domu ten czas.
Już w posadach dojrzawi czereśnie,
czy się zdarzy co zdarza się we śnie.
To co innym pisane na wodzie,
na szkle może zdarzy się tobie i mnie.
Jeszcze kilka chwil, jeszcze kilka dni, jeszcze parę spraw dzieli nas.
Jeszcze jeden dzień, jeszcze jeden sen,
już za wrogiem w domu ten czas.
Już w posadach dojrzawi czereśnie,
czy się zdarzy co zdarza się we śnie.
To co innym pisane na wodzie,
na szkle może zdarzy się tobie i mnie.
To co innym pisane na wodzie,
na szkle może zdarzy się tobie i mnie.
Đang Cập Nhật
Đang Cập Nhật
Đang Cập Nhật