Samotnie płynieć poprzez mrok,
Słuchany w serca swego tajemnice.
Rubinem czystym gwiazdy lśnią,
I tylko jeden słychać z oddali śpię.
To jest Twój jazymut i kres Twej drogi,
Twoje piekło,
cały Twój słodki raj,
To do niej tak płyniesz,
aż na życia skraj,
To płyniesz i zginiesz.
Lorelei,
ona wciąż ona,
Tylko jedna mnaj,
przeklęta, szalona.
Spotykasz ją któregoś dnia,
W nieznanym mieście, gdzie pędzi ludzi tłum.
Ma oczy pełne morskich pal,
I mógłbyś przysiąc, że słyszysz rzeki szum.
Patrzysz w nie i za chwilę z głową wpadasz,
Nie wiesz jeszcze piekło czy słodki raj,
To do niej wciąż płyniesz,
aż na życia skraj,
To płyniesz i zginiesz.
Lorelei,
ona wciąż ona,
Tylko jedna mnaj,
przeklęta, szalona.
To do niej wciąż płyniesz,
aż na życia skraj,
To płyniesz i zginiesz.
Lorelei,
ona wciąż ona,
Tylko jedna mnaj,
przeklęta, szalona.