ĐĂNG NHẬP BẰNG MÃ QR Sử dụng ứng dụng NCT để quét mã QR Hướng dẫn quét mã
HOẶC Đăng nhập bằng mật khẩu
Vui lòng chọn “Xác nhận” trên ứng dụng NCT của bạn để hoàn thành việc đăng nhập
  • 1. Mở ứng dụng NCT
  • 2. Đăng nhập tài khoản NCT
  • 3. Chọn biểu tượng mã QR ở phía trên góc phải
  • 4. Tiến hành quét mã QR
Tiếp tục đăng nhập bằng mã QR
*Bạn đang ở web phiên bản desktop. Quay lại phiên bản dành cho mobilex
Sorry, this content is currently not available in your country due to its copyright restriction.
You can choose other content. Thanks for your understanding.
Vui lòng đăng nhập trước khi thêm vào playlist!
Thêm bài hát vào playlist thành công

Thêm bài hát này vào danh sách Playlist

Bài hát to nie jest rap do ca sĩ Sebastian Bialek thuộc thể loại Pop. Tìm loi bai hat to nie jest rap - Sebastian Bialek ngay trên Nhaccuatui. Nghe bài hát To Nie Jest Rap chất lượng cao 320 kbps lossless miễn phí.
Ca khúc To Nie Jest Rap do ca sĩ Sebastian Bialek thể hiện, thuộc thể loại Pop. Các bạn có thể nghe, download (tải nhạc) bài hát to nie jest rap mp3, playlist/album, MV/Video to nie jest rap miễn phí tại NhacCuaTui.com.

Lời bài hát: To Nie Jest Rap

Lời đăng bởi: 86_15635588878_1671185229650

Zdenerwowany,
gdy słyszysz mnie w radio Zdeprymowany,
nie ma tam twojego audio
Łapię za gardło,
dooglądasz mnie w TV i nie dziwi mnie pak
Spójrza w kieszeniki,
że tak brzydzisz się mną i szyjesz ze mnie
Nienawidzisz też twa dziewczyna,
a przeciwnie dziwne wiesz
A każdy mój wierz,
więc weź się nie wierczy,
prędzej zrozum tę treść
Traci sierć,
gdy wychodzi single nowy,
zostaniesz singlem,
bądź pozdrowiony
Moim serdecznym,
szczerym,
środkowym,
bardziej interesującym jest twój rap podwórkowy
Do kurwy nędzy,
ja też nie mam pieniędzy i pomiędzy tym,
kiedy piszę teksty czuję wenę,
notabene
Pieprzę ciebie,
to śmieszne,
podziemie wierzę w siebie,
kiedy upalam swoją twarzą na ziemię
Nie zdzierżę,
twierdzę w góry dupy,
życie godne,
krzywić mordę?
Już nie modne udawać kogoś, kim się nie jest
Nonsens, nie pouczę mnie, bo masz meko pod nosem
Do tego,
by wykonać misję,
ojej,
umyj sobie kaleko,
co na wizję,
co jest?
Hej,
tu jesz daleko,
schowany za monitorem,
prosta,
jesteś dorosną pizną,
będącą chorem
Tchórzym,
mam własne zdanie w rap,
grzej już,
wykonując zadanie,
eliminuję pełnej kurzu
Mam alergie na przekaz swego pałaczu,
łaku,
czerpię energię z tych martwych niedopałków
Traku przeterminowany,
jak kanapki w maku buraku,
mam hektoliter argumentów,
baku
Nie masz stylu,
tylu skill co kontraktu,
brak taktu do rapaktu,
nie pomoże może kontraktów
Roboto i estra, konwencja,
fake, telewizja i fejm i nic więcej
To nie jest rap,
tylko pop,
trudno nie ogarniesz tych lirycznych bomb,
no bo mimo wszystko stajesz jak The Stomp Top
Ty no stop,
pierdolisz,
że to nie jest hip-hop,
co za kolos,
sprzedał się w talent show
Pedał w dziwnym flow,
wydaje legalne solo,
bolą go pewnie te hejty na necie
Partia na szkło to nigdy nie przejdzie,
po ziemi go zjedzie,
ja zjem go na wolnym
Chuj pierdolony,
chłopczyk nieudolny,
tylu jest zdolnych,
a wciąż siedzą na ławce z tym rapem bezpodnym o dzika i trawce
Zaraz się zatracę przy tej waszej zajawce,
tak nawiasem żartowałem,
sekundy nie stracę
Na te wasze monotematyczne prace odbijające się dwudniowym kacem,
zaraz się popłaczę ze śmiechu chyba,
gdy patrzę i czytam te hejty z nudów rzygam
Chcę więcej obeg,
nie mogę żyć bezpewnej,
jest niedotarmym do ludzi przez budowanie kogoś,
kim nie jestem przecież
Jeżdżę autobusem,
nie mercedesem,
też z pełnym kredensem tekstu w mojej głowie,
nie opowiem tobie tego co chcę,
nawet połowie nie starczy mi życia
Póki co korzystam,
rzygam,
krwią z podniebienia moje rymy,
dobrze trwam,
a nie jak na punkcie beatów,
bez hitu,
bez limitu,
ma patentu,
bez liku
Wartyś piku,
nigdy nie zrobisz hitów,
przeciwieństwa do ciebie,
nie opowiadam mitów,
weź mi to z cierpienia,
gdy więcej nie mówisz,
dziś nagrasz na mnie ***
Bitch please
Roboto i jest rap,
komencja fake,
telewizja i fame i nic więcej
Nie są już lata 90,
więc kąd już gadać o 5 przez 10,
jaki ma mieć styl,
poziom,
rytm,
wielokrotny rym,
jak przyspieszyć w tym
Nie jest ci wstyd dyktować co i gdzie z tym,
że ja jestem w tym,
ty panie no wady w pizdzie,
no nejmie
Co ty wiesz o fejmie,
rozgrzej mnie twoja babe,
ty uliczny do game'ie,
obejdzie się,
nie odnajdziesz już jej,
zasypiaj,
budzi się przy muzyce,
mej
Ojej,
wiesz,
że woli moją muzę,
twoje już słucha,
pod twoim przymusem,
nie będę patusem,
polskie rap muzyce tworzy własną legendę,
wykołbiem się na klasyce
Liro i TTP,
zet beterań i rapu,
charakter nie MC,
olewaj,
zetamatę tabu,
mam wiele wizji,
działam konsekwentnie,
widząc telewizję mnie uznałeś za komercję
Kontrowersje czynię tym,
że cię wyróżniam,
nie jestem jak tamci,
ludzie tak wkurwiam,
skocz i wydupniam,
czy ty chcesz być jak Doniu,
tylko bonu z RPK,
Hem,
gruj,
słoniu
Dość już,
żadnej z tych światów mam własnej,
bez lansu,
blogów,
gratul,
szuka z jasnym biały,
to ściema,
skillsów nie ma,
nie jebać go,
nie jebać,
to kopia Eminema
No bo to nie jest rap,
komplecja, fake, telewizja i fame i nic więcej
No bo to nie jest rap,
komplecja, fake, telewizja i fame i nic więcej
No bo to nie jest rap,
komplecja,
fake,
telewizja i fame i nic więcej No bo to nie jest rap,
komplecja, fake, telewizja i fame i nic więcej

Đang tải...
Đang tải...
Đang tải...
Đang tải...