Kolorowy brzeg,
kolorowych rzek,
kolorowe dachy grały barwą z łóż.
Płynął dzień za dniem,
ulicami stęcz.
Kolorowy był w tym mieście nawet kurz.
Barwy kwiatów wszystkich łąk miał ten mały ***.
Było tak lub nie,
lecz pamiętam, że
ja także byłem gdzieś na obrazku, co się zwie.
Kolorowy świat,
kolorowych lat,
plątaniną dróg,
dźwigam bagaż z łód.
Coraz więcej w nim odcieni różnej barw.
I nie zawsze w nim kolorowe dni,
i nie zawsze na rozstajach płonie kwiat.
Lecz przy sobie zawsze mam trochę pustych ram,
by umieścić w nich obraz nowych dni.
Trochę słońca,
trochę chmur,
trochę prawdy,
trochę bzdur.
I to o czym wiesz,
trochę ciebie też.
Kalejdolsko blat,
wiele barw mi skradł.
Były cienie, były blaski, uśmiech łzy.
I dniem była noc,
dobrem było zło,
ale pejzaż zatminiony chwabi gdy.
Barwy kwiatów wszystkich łąk miał ten mały ***.
Było tak lub nie,
lecz pamiętam,
że ja także byłem gdzieś na obrazku,
co się zwie.
Kolorowy świat,
kolorowych lat,
kolorowy świat.