Przy pierwszej edycji nie miałem nic
Ambicja z wizją i stajesz się kimś
Ja wiem to kim będę od lat
Nieważne jak ciężko nie przestaję iść
Ja dla niej jestem już gwiazdą
Rosnę wtedy kiedy inne gasną
Mam cię, mam głos, oni w zazdrość
Inwestowałem i teraz chcę sianko
Biegnę pod górę dopóki mam siłę Wyrzucę te słowa co
będą jak licea Zostawię ją bliznę przez nie nie
zamienię te bo prowadzą nigdzie jak związki cywilne
Pokaż mi świat którego nie znam Dnia na dzień uczę
się przeczwać Skryłeś spokój w moich wejściach
Na instale szczękta bytka Zgubiłem bagaż po drodze do
raju Twój ziomak go pewnie zajebał na haju Mam braci z
zielonej góry którzy załatwią nowe ciuchy mi na zając
Przyjechałem ze Szwajcarii a z tylu niemieckie zawsze miałem owo
Topię się w myślach jak ponton kiedy
pytają skąd jestem to kosa zawsze leje wodą
Moje braciaki ze spiewają to jak lili Widzę
jak wiele mówisz wiele mnie nie zdziwi
Co do raperzy tu próbują być prawdziwi
Drugi raz się już nie nabiorę moi mili
Mówią mi ziomal mi to nie jestem dla niego jak jebany ponton
Note z prometazyną bracia go długo nie umie to rozmawiać
Dałem to wszystko na mili odbiłam kibub jak jakiś mięk żeje
Jestem jebanym dzieciakiem ale nie *** sobie wrzucić na czele
Interesuje mnie tylko ten przelew
Siedzę na trapie wiem nie wytrzeć wieje
Ziomel mnie porył jak pokazał debet
Kubiec i kuzynie wszystko są zechce
Kubiec i moja też wszystko są zechce
Odsinały przez Messenger
Zabawę jaki mam przeluch
Zapomniałam jak brać garstiami świat Ukrywając moją
prawdziwą twarz Szukać siebie iść pod wiatr Takie moc
to w sercu gra Jak to idzie z serca to gram w abalang
Jestem na wizji już kocham na wyjściu witają mnie wódką
Mam nowych ziomali i studiów napierdolają tu równo
Najpierw na basenie potem na scenie Ty na flyrze
się bujasz do nut Które na klatce się piszą
nam jak marzenie To jest przeznaczenie a nie cud
Santana
Chcę prowadzić Pagani jak prawdziwy wyższy
Wyjeżdżam live z moimi strzelcami,
wszystko w kawałku eleganckim
Myślisz,
że jest ciężko,
ale jest zielone w butankach
Chciałbym robić dzieci na Ferrari, tylko krew
Znają to bardzo dobrze, kto kumpla jest w Italii
Tu jest prawdziwa mafia, nie jesteśmy z Atlanty
Skarpety z cmentem, śpisz w białych kawach
Bo kiedy jemy tako w Milanie to najpierw trzeba Nowy tune na strzał
Z 10 na koniu Jerzyka
Numer 10 na pancie
Co culturalne my wy bastante
Co motivo
To jest problem
Nie wychodzę z domu, żeby się kurwa zabić,
Zabijają mi drzwi, dwa setki.
Biegam szybciej niż Maserati,
Zimno, zimno, we wsi Bukati.
Chciałem, żeby mi wzięli nazwę,
Którego nikt nie wziął mi w oczy.
Đang Cập Nhật
Đang Cập Nhật