Kurwy, co zajebały rap, grę odnajdę
I powyrywam wam wszystkie struny z miękkich partiał
Precyzyjnych bram nie zagoi żaden plaster
Daję ludziom nadzieję, a wam ostatnią szansę
Skurwienie się pogłębia jak grzymi dół, dół, dół
Mówi ostatni raper, wersa grud, prud, prud
We krwi pierdolonych hardkor, nie cukier, miód
Macie kredyt zaufania, ale brał go sług
U mnie nie ma powrotów,
bo nigdy nie zniknąłem z mapy
Kiedy ty szukałeś sampli z Julassem,
robiłem trapy
Nigdy nie byłem częścią głównej rapowej papki
To numery ciężkiej wagi,
tak że każdy łep się garbi
Ma sztylu we jak parni,
powiedz gdzie schowałeś konia
Już wiem czemu po sobie na majku zostaje łoniak
Mój styl jak koniak,
wy to browar z odtem,
jeszcze z własnym majkiem I po was nic nie dotknę
Ej,
prosto w ryj,
dlatego nie ma ksyw Wielu szczeka,
a na żywo to nie me psy
Możesz być zły,
gadam prosto w ryj I wiem,
że moje słowa gryzą ciebie jak wszy
Prosto w ryj,
dlatego nie ma ksyw Wielu szczeka,
a na żywo to nie me psy
Możesz być zły,
gadam prosto w ryj I wiem,
że moje słowa gryzą ciebie jak wszy
Nie mam czasu na pierdoły,
grafik zajebany na dwa lata
Jeżdżę,
latam,
kłókowuję,
hajs zarabiam,
rapper tata
Scena,
domem,
studio,
domem,
czasem nie wiem gdzie jest kata
Ziomek pyta, co dziś robię, jak to co?
Zapierdala
Zajebać mam ochmotę,
kiedy strasię jakiś knasztań
Że mnie nie ma na rejonie,
kurwo,
zajebałeś fasta
Zaliczyłem taki progres, że kuwety nie ogarniasz
I cofnę tylko fnedy, jak otrącę cię na pasach
Hajsów zabaga niektórych, jak perfumy Forda
Jak go nie ma,
to bój grupy rozpierdala od szeroka
Zawiste kurwy,
to jak ebola na blokach Kiedy pytasz go o pesel,
to podaję numer konta
Antykozak,
już dawno o tym była gadka Bój z wami,
jedzie wam nawet własna matka
Bo znowu robi obiad dla trzydziestolatka A ty jarasz luga w oknie,
kiedy niesie pyry w siatkach
Prosto w ryj,
dlatego nie ma ksyw Wielu szczeka,
a na żywo to nie me psy
Możesz być zły,
gadam prosto w ryj I wiem,
że moje słowa gryzą ciebie jak wszy
Prosto w ryj,
dlatego nie ma ksyw Wielu szczeka,
a na żywo to nie me psy
Możesz być zły,
gadam prosto w ryj I wiem,
że moje słowa gryzą ciebie jak wszy
O mój Boże,
co on gada,
chyba skurwił się za bardzo Gdybyś wiedział,
ten padzido,
jak ziomale tobą gardzą
Tu dzbany dalej rwą,
puste trupy na podrupy robią Dzieci dla plus pięćset,
bo brakuje im dowody
Wielu wesołków,
jak satyra z tajnych gazet Dlaczego jak cię widzę,
to nie śmiejemy się razem?
Ja nie gnębię dla zabawy tych herlawych szczurków
Chociaż mógłbym robić wjazdy do ich małych mózgów
Ceł do rapera,
śmiej się prosto w twarz Wiesz o czym mówię,
jak to znasz,
bożka syna
Przestała wskudzać mój łodzi,
mówię prosto w orsi o tym,
co mnie wkurwia i boli
Brutalna wtrada,
śmiej się prosto w twarz Wiesz o czym mówię,
jak to znasz,
zapamiętaj słowa
Nie musisz wierzyć,
mówię o tym,
co na sercu mi leży
Prosto w ryj,
dlatego nie ma ksyw,
wielu szczeka,
a na żywo to nie me psy
Możesz być zły,
gadam prosto w ryj i wiem,
że moje słowa gryzą ciebie jak wszyw