Mówię się cały czas, że to jest fajne.
To jest super, to jest super.
Pszcz, pszcz, pszcz.
Patrzą na nas, patrzą na nas.
I tak nie zapamiętam, co powiedziałeś.
Od trucha już butelka robię na raz.
Ty w klubie jak naklejkam, a moja para.
Patrzą na nas, patrzą na nas.
I tak nie zapamiętam, co powiedziałeś.
Od trucha już butelka robię na raz.
Ty w klubie jak naklejkam, a moja para.
Yeah!
Wchodzę do klubu, pstrykam palcem, kręcą pupą.
Trzymam mój gaz w torebce, a ja kubek za ucho.
Jak wkładam jej dłoń do majtek,
no to jest nigdy sucho.
Nigdy sucho.
Bangomat połknął kartę na mnie, sklunął stówą.
Pszcz, pszcz, pszcz.
Z czystą fudą.
A teraz butelka Jagera, piję się oburą.
Nie brakuje ci łez na piegach i tuszu pod skórą.
Mogę dziś umrzeć, ale mogę też umrzeć jutro.
Jak powiem,
to dojdziesz,
ale najpierw dochodzi północ.
Może mnie kochasz,
ale jak nie,
to w sumie trudno.
Wsiadamy w dodża na desert wyjście przed sekundą.
Patrzą na nas, patrzą na nas.
I tak nie zapamiętam, co powiedziałeś.
Po druga już butelka, robię ją na raz.
Ty w klubie jak naklejka na mój aparat.
Mamy na twarzy brokat, a ja czuję twój zapach.
Włosy masz spięte w koka,
wciskasz mi błocha z wapa.
Chcesz mnie odobserwować,
a co ty spięta dresiara.
Za domem mam żakuzy i w nim siedzę tak jak siara.
I bardzo dużo ludzi.
Serwony trzymam w buzi, tak jakbym nosił aparat.
Wiedzą, że są w papierkach, ale nie.
Ej, dobra, zaraz.
Oni patrzą na nas, nie wiedzą, że patrzą na nas.
Filament i diamenty, twoja kreska rozmazana.
Mogę dziś umrzeć, ale mogę też umrzeć jutro.
Jak powiem,
to dojdziesz,
ale najpierw dochodzi północ.
Może mnie kochasz,
ale jak nie,
to w sumie trudno.
Wsiadamy w dodża na desert wyjście przed sekundą.
Patrzą na nas,
patrzą na nas i tak nie zapamiętam co powiedziałeś.
Bo druga już wódelka robię na raz,
ty w klubie jak naklejka na mój aparat.
Patrzą na nas,
patrzą na nas i tak nie zapamiętam co powiedziałeś.
Bo druga już wódelka robię na raz,
ty w klubie jak naklejka na mój aparat.
Đang Cập Nhật
Đang Cập Nhật
Đang Cập Nhật
Đang Cập Nhật