Nowe porządki, dawne obrządki
Urażona ***, podeptane grządki
Mleko rozlane,
a tyle czekałem,
by zebrać śmietanę
Tyle czekałem
W mieście kłamców posłucham historii
Jak przeznaczenie oszukać
By stanąć w prawdzie utopi
Utopić się w niej, kiedy kropi, bo susza
Chodziłem po raju
I po katakumbach
Szukałem daru
Silniejszego niż ból w noc Aż go poczułem w cebulkach
Włosów Tam znalazłem spokój jak wulkan
Śpią w nas olbrzymy Co przejdą przez góry
Największe doliny Jak nie mamy siły
Kleją, kiedy pękamy Wchodzą szczeliny
Strzała adrenaliny
Budzą instynkty
Nie patrzą na miny Aż znów je uśpimy
Śpią w nas olbrzymy
Śpią w nas olbrzymy
Co przejdą przez góry Największe doliny Jak nie mamy siły
Kleją,
kiedy pękamy Wchodzą szczeliny Strzała adrenaliny
Budzą instynkty Nie patrzą na miny Aż znów je uśpimy
Śpią w nas olbrzymy
Śpią w nas olbrzymy
Modlę się,
by wracał do życia Koloryt tak szybko jak ginie
Wychodzę z zamku Disneya Witam nie zamek w wyzimie
Wiosny nie czynię jak jedna jaskółka Na dachu gołębi,
a w ręce mam wróbla
Między wronami nie obraz tam w piórka
Wybieram za morze się mała jak sujka
Śpią w nas olbrzymy
Co przejdą przez góry
Największe doliny Jak nie mamy siły Kleją,
kiedy pękamy
Wchodzą szczeliny Strzała adrenaliny Budzą instynkty
Nie patrzą na miny Aż znów je uśpimy
Śpią w nas olbrzymy
Co przejdą przez góry Największe doliny Jak nie mamy siły
Kleją,
kiedy pękamy Wchodzą szczeliny Strzała adrenaliny
Budzą instynkty Nie patrzą na miny Aż znów je uśpimy
Śpią w nas olbrzymy
Co przejdą przez góry Największe doliny Jak nie mamy siły
Kleją,
kiedy pękamy Wchodzą szczeliny Strzała adrenaliny
Budzą instynkty Nie patrzą na miny
Aż znów je uśpimy Śpią w nas olbrzymy