Na scenie, lecz powoli to nie wystarcza
Więc robię te sceny znowu hałasując,
gdy tonę w melanzach
Męczy mnie ta branża,
ale zwykłe życie to chyba nie dla nas
Mam wiele w planach,
ale nie mogę dać głowy,
że nie *** ciała
Lęk wysokości, więc lecę na dno
Znowu na haju, gdy mierzę glikemię
Lecz w niedzielę towarów z twoim bilerem
Widziałem za wiele i nie biorę krechy na krecha
Nie umiem się cieszyć sukcesem
Wciąż mi jest mało,
więc się z małych rzeczy nie cieszę
Dochodzę do siebie po imprezie i nie czuję się jak pan już Kilka
smsów od niej ma dla mnie samsung I wiem czemu obudziłem się sam tu
Śmierdzę strasznie dymem,
bo wczorajszej bibią Zawsze tak żyję,
sobie walnę w żyję i i jeżdżę na gapę,
bo żal więc na bile
Ogrzej moje serce z lodu,
nie chcę być jak kamień Jesteś w błędzie znowu,
jeśli myślisz,
że nie tęsknię wcale
Przeprowadzka mi nie pomogła,
uciec przed sobą Mam czterech ludzi w domu,
a jakby wiecznie sam
Znowu teksty i rap,
to jedyne co mam Mała patrzy w moje oczy i wie,
że coś jest nie da Chcę oddychać,
daj mi trochę wolności Nowy jeden ponios,
tak kiedy palimy mosty
Konkurencja nie śpi,
ja natomiast do siedemnaste Oni kończą płyty,
a ja znów siebie i flaskę
Dałem ludziom wersy,
z których wynika,
że deprechę mam Dobrze,
że jesteś tu mała,
no bo nie ogarnąłbym przecież sam
Kiedyś dupy,
dziś styl zmieniam,
miałem za to dostać w ryj nieraz Jakoś tak od zawsze za
bardzo nie wiedziałem do końca czego chcę i nie wiem do teraz
Za często mnie woła melans,
to za duże miasto i za dużo kumpli
Depresja rapera podobno idzie coraz lepiej,
a czuję ten bulci
Że wystukują litery na klawiaturze,
czy będziesz miała podobnie,
gdy się już nie obudzę,
co?
Nie mam pracy i siana,
żyję z przekonania,
że pierdolić etap miałem przecież robić płytę,
a zamiast tego chodzę po monopolowych slepłach
Wiem,
że jest coś nie tak,
ale nie mam siły by to naprawiać wcale,
nie jest jak chciałem
Posłuchaj kochanie,
każdy winkiel tych miejsc na tą cyfkę Dziś wiesz,
zanim znikniesz,
mi gdzieś daj nam chwilkę,
czy wiesz?
Znowu teksty i rap,
to jedyne co mam Mała patrzy w moje oczy i wie,
że coś jest nie tak
Chcę oddychać,
daj mi trochę wolności Bo jak jeden błoniesz,
to kiedy palimy mosty
Znowu teksty i rap,
to jedyne co mam Mała patrzy w moje oczy i wie,
że coś jest nie tak
Chcę oddychać,
daj mi trochę wolności Bo jak jeden błoniesz,
to kiedy palimy mosty
Za mało lata chcieliśmy tę panny za koncert,
dziś tylko jej zapach ma moja poście
Z nią myślę nawet o tej kłódce na moście,
a to nie jest taki idealny związek
I nawet jak nie możesz zasnąć po zdufie,
jej odjebie,
a to było tylko zdjęcie
Przez całą noc ci nadaję za wzięcie,
że po co oznaczyłeś tą kurwę na fejsie
Nadal chcesz tylko jej gniewu,
tylko jej krzyku łez i histerii Tylko to precyzuje skąd jestem,
byłbym nikim znikąd śmieszny
A kiedy siedzę i piszę,
ty nie mówisz do mnie,
bo wiesz,
że wpadłem w trans Ale gdy na mieście ciągniesz mnie za rękę,
wsięgam po ostatni chaos
I znowu robię coś wbrew jej woli,
znów się napiję i znów mnie nie boli Unikam rozmów,
gdy pytasz dlaczego nie mogę,
bo siedzę z kumplami przy coli
A ona znów na mnie krzyczy kapslokiem,
godzinę po tym jak mówiła,
że będzie dobrze Nie widzimy wtedy nic złego,
oboje mamy coś ze wzrokiem