I znowu przed nim uciekacie,
Bronicie się parasolami,
Chowacie przed nim się po bramach,
Podniesionymi kołnierzami,
Znów jego plusku się boicie,
I zamykacie przed nim okna,
Patrzycie z głębi dusznych domów,
Jak trawa mu się kłania mokra,
Wszystko co dobre przychodzi z deszczem,
A więc refleksy na dachach, Wiesz,
zapach umytej, świeżo ziemi,
Pijanej wodą i zielenią,
Stado gołębi wykąbane,
Po wietrzu rześkim jak poranek,
Wszystko to woła,
niech żyje deszcz,
Niech żyje deszcz.
Jak łódź podwodna chłębinowa,
Tak tramwaj poprzez miasto płynie,
A wy stłoczeni na pokładzie,
Pytacie, kiedy potop minie,
Ludzie, przypatrzcie się jak tęcza,
Hołd mu oddaje swym przybyciem,
A na ulicach tańczą dzieci,
I pozdrawiają go w zachwycie,
Wszystko co dobre przychodzi z deszczem,
A więc refleksy na dachach, Wiesz,
zapach umytej, świeżo ziemi,
Pijanej wodą i zielenią,
Stado gołębi wykąbane,
Po wietrzu rześkim jak poranek,
Wszystko to woła, niech żyje deszcz,
Niech żyje deszcz.
Niech żyje deszcz.
Niech żyje deszcz.