Stał nowy dzień
Znów w mojej duszy melancholia
Staję na głowie, by lecieć do chmur
Do licha spadam znów w dół
O, najdroższy na mnie czas
Dręczy i męczy metropolia
Wiem trudno kochać panienkę jak ja
Więc łatwiej odejść nowa
Kto nie skropił chleb bałzami
Ten nie będzie apetytu miał
Każda kropla morzem dla mej łódki
Hip hip hurra
Dobry Bóg obdarzył mnie skrzydłami
Więc lecę do światełka tak jak tma
Orla łzy wyleczą moje smutki
Hip hip hurra
Hip hip hurra
Hip hip hurra
Hip hip hurra
Hip hip hurra
Mój kochany spójrz
Na sosny jak się pną ku górze
Choć niepowalający mój wzrost
Tam na niebie mam ***
A pozory gubią się
I ufasz drobnej mej posturze
Dźwigam ciężar mej straty non stop
A dziś dołączę do wroń
Kto nie skropił chleb bałzami
Ten nie będzie apetytu miał
Każda kropla morzem dla mej łódki
Hip hip hurra
Dobry Bóg obdarzył mnie skrzydłami
Więc lecę do światełka tak jak tma
Orla łzy wyleczą moje smutki
Hip hip hurra
Hip hip hurra
Raz po raz
Znów po raz
Wiać
Nie będę się bać
Już czas
Kto nie skropił chleb bałzami
Ten nie będzie apetytu miał
Każda kropla morzem dla mej łódki
Hip hip hurra
Dobry Bóg obdarzył mnie skrzydłami
Więc lecę do światełka tak jak tma
Orla łzy wyleczą moje smutki
Hip hip hurra
Hip hip hurra