Hej piechoto, piechoto,
dzień jest szary od kurzu przy drodze.
Hej piechoto, piechoto,
ciężkie słońce przegląda się w wodzie.
Hej piechoto,
piechoto,
czas zmęczeniem osiada na twarzy.
Hej piechoto,
piechoto,
przed oczyma znajome obrazy.
Zawsze w marszu poprzednia to rzecz,
zawsze w marszu pisana w krajobraz,
by ta ziemia,
ta froncja jak chleb była pracą i pieśnią spokojna.
Zawsze w marszu poprzednia to rzecz,
zawsze w marszu pod wiatry,
pod słońce,
by dla każdych z nadziei mieć myśli śmiałe i serce gorące.
i serce gorące.
Hej piechoto,
piechoto,
idą drzewa, kołyszą się domy.
Hej piechoto, piechoto,
cień przy drodze to dobry znajomy.
Hej piechoto,
piechoto,
miast kontury wcinają się w zieleń.
Hej piechoto,
piechoto,
twarzy ochłodzą w sejrzyste strumienie.
Zawsze w marszu poprzednia to rzecz,
zawsze w marszu pisana w krajobraz,
by ta ziemia,
ta froncja jak chleb była pracą i pieśnią spokojna.
Zawsze w marszu poprzednia to rzecz,
zawsze w marszu pod wiatry, pod słońce,
by dla każdych z nadziei
mieć myśli śmiałe i serce gorące.
Zawsze w marszu poprzednia to rzecz,
zawsze w marszu pisana w krajobraz,
by ta ziemia,
ta froncja jak chleb była pracą i pieśnią spokojna.
Poprzednia to rzecz,
zawsze w marszu pod wiatry,
pod słońce,
by dla każdych z nadziei mieć myśli śmiałe i serce gorące.