Wszyscy mówią jak mam żyć,
a mnie życie przerasta.
A,
a,
a,
często nie chcę nawet być,
nie pomogą lekarstwa.
A,
a,
a,
wszyscy mówią jak mam żyć,
a mnie życie przerasta.
A, a, a,
często nie chcę nawet być, nie pomogą lekarstwa.
A, a, a,
płytkie myśli, zero potrzeb, w uszach pisk.
Sztywne ciało, mokre dłonie, w gardle ścisk.
Z czasem jest krucho, gdy proszę jest głucho.
Na głowie za dużo,
podaj mi tlenu,
daj złapać mi oddech,
tak bardzo to duszno.
Nie dławi mnie strach, bo nic już nie czuję.
Sama zaczynam wierzyć w iluzję.
Chcę coś poczuć, naprawdę,
naprawdę.
A,
a,
a,
wszyscy mówią jak mam żyć,
a mnie życie przerasta.
A, a, a,
często nie chcę nawet być, nie pomogą lekarstwa.
A, a, a,
wszyscy mówią jak mam żyć,
a mnie życie przerasta.
A, a, a,
często nie chcę nawet być, nie pomogą lekarstwa.
A,
a,
a,
wszystko jakoś będzie dobrze,
mówisz mi.
Gdzieś między słowem wsparcia, a groźbami.
Nic się przecież nie stało,
tylko ci się zdawało.
Po co się przejmujesz,
głowa do góry i lepiej już nie myśl,
bo histeryzujesz.
Nie dławi mnie strach, bo nic już nie czuję.
Sama zaczynam wierzyć w iluzję.
Chcę coś poczuć, naprawdę,
naprawdę.