Kto harnych panienok tak kochaty umie,
kto razem z kolegoju paracwaj,
dla kogo słońce w niebie i świt tej grie,
kto jak brzeszczy zdypali,
to nalewaj,
lwijski baciary,
czyla nasza rodzina,
jabłka w jablunim,
pało niedaleko,
katunii z mamuniami,
czy kuri żuk rozwali,
lechby nam Boży świt,
nas przynieśli lekatomy,
chłopcy z bandersztatu,
chodzimy do cerkwy, szanujemy ojców,
nikt tak jak my nie umie bezguliać,
póki surmy nie zagrali,
dźwięk nie zabił.
De kto gwore,
bandyty,
chuligany,
stoi,
holoty,
ludej ne bude,
a my sze podywym, jak potreba stane,
kto polidzy w lech, a kto pid kuri pide.
Lwijski baciary,
czyla nasza rodzina,
jabłka w jablunim,
pało niedaleko,
katunii z mamuniami,
czy kuri żuk rozwali,
lechby nam Boży świt,
nas przynieśli lekatomy,
chłopcy z bandersztatu,
chodzimy do cerkwy,
szanujemy ojców,
nikt tak jak my nie umie bezguliać,
póki surmy nie zagrali,
dźwięk nie zabił.
Lwijski baciary nigdy nie rozbierali,
że ty czy Polak,
aby był nie frajer,
nas załóżny jednala świata baciarska wola,
kto chce jej wdniać, to dziś to zrobisz, fajer!
Lwijski baciary,
czyla nasza rodzina,
jabłka w jablunim,
pało niedaleko,
katunii z mamuniami,
czy kuri żuk rozwali,
lechby nam Boży świt, nas przynieśli lekatomy,
chłopcy z bandersztatu,
chodzimy do cerkwy, szanujemy ojców,
nikt tak jak my nie umie bezguliać,
póki surmy nie zagrali,
dźwięk nie zabił,
to my,
chłopcy z bandersztatu,
chodzimy do cerkwy,
szanujemy ojców,
nikt tak jak my
nie umie bezguliać,
póki surmy nie zagrali,
dźwięk nie zabił!